Diferente Mundio

Temat: Polonia i Amerykanie dla naszych zołnierzy na misjach.

dostałem kilka ręcznie namalowanych kartek świątecznych od dzieciaków z NY.
Z bardzo nieporadnym pismem, z życzeniami dla mnie i z prośbą o przekazanie życzeń mojej Rodzinie oraz z życzeniami abym do rodziny jak najszybciej wrócił.
I było to bardzo, ale to bardzo wzruszające.
OK, rozumiem Twoje odczucia.
Ale teraz już wróciłeś do domu, ochłonąłeś a my wspólnie przeanalizujmy genezę takiego postępowania dzieciaków z NY. Otóż jak wykazują badania, poważny odsetek obywateli USA ma problem z umiejscowieniem na mapie Europy, już nie wspominając o takich egzotycznych krajach jak Polska, (gdzie podobno niedźwiedzie chodzą po ulicach) czy Afganistan, (gdzie na pewno każdemu obcemu obcinają głowę na dzień dobry). I Ty sobie wyobrażasz że dziecko, które nieporadnie pisze nagle odczuwa imperatyw wsparcia moralnego żołnierzy z kraju, o którym nie ma bladego pojęcia ? Czy też może był tego taki scenariusz, że pani wychowawczyni otrzymała polecenie od dyrektora szkoły zorganizowania akcji wspierania sojuszników USA. Już nie będę dociekał kto mógł nakazać to panu dyrektorowi. I pani na zajęciach plastycznych lub podczas godziny "wychowawczej" zaklaskała w dłonie i zawołała "a teraz drogie dzieci, zrobimy niespodziankę drogim żołnierzom z Polski i wyślemy im życzenia; wyjmujemy kartki, kredki i piszemy >Drogi żołnierzu z Polski ... piszę do Ciebie powoli, bo nie wiem czy biegle czytasz ...<".
Źródło: nfow.mil.pl/viewtopic.php?t=33187



Temat: niedzielne rodzicielstwo

A mnie samo wychodzi :-)

Się gada, wymienia poglądy, robi jedzenie, opiernicza czasem ;-) i głosi wychowawcze mądrości. Muzę się też puszcza, niestety z niewiadomych powodów nie chcą słuchać Lao Che, ale edukuję usilnie :-)

fakt, ja pracuję i tego czasu nie mam za dużo, ale niewątpliwie żyjemy razem, dzielimy się wiekszymi i mniejszymi troskami i radościami, no i mówimy co sie nam podoba, co się nie podoba... Nie bardzo mam czas na zastanawianie się czy mam kontakt z dzieckiem, czy nie, bo ich jest trzy :-)
:)
:wink:

Jeszcze kilka zdań w temacie:
Myśle, że nie ma co nadrabiac teorią :roll:

"to" sie po prostu dzieje...

Kontakt sie tworzy samoistnie, to nic która sie plecie bez planowania, robienia scenariusza zajęc i myślenia "co za chwilę będe robiła z własnym dzieckiem"

Ja mam metodę "tygodniową" popołudniami jestem z dziecmi "rownolegle" - tj jestesmy zajęci swoimi sprawami, ale jednocześnie rozmawiamy, jemy itp, itd
(dzieci raczej bawią sie przy mnie wiec to nie jest trudne)
Oprócz tego staram sie codziennie przeznaczyc jakąs chwilę - dosłownie pół godziny wystarczy na 100% kontaktu: w sensie: nic sie nie liczy, bo gram w chińczyka z synem :wink: No i do tego 20 minut czytania przed snem.
Niewiele a jednocześnie baaardzo dużo.
Źródło: forum.muratordom.pl/showthread.php?t=121936


Temat: Model godziny wychowawczej
Model/scenariusz godziny wychowawczej (help!)
  Witam,

Wraz z kolegami mam przeprowadzic "lekcje" na godzinie wychowawczej w moim gim o odpowiedzialnosci. Jako czlonkowi zespolu przypadlo mi przygotowanie jakiegos "szkieletu" naszej "lekcji" czyli modelu godziny wychowawczej.

Pomozecie? Fajnie jakby ktos dal jakis link z tym zwiazany lub sam cos napisal.
Źródło: forum.travian.pl/showthread.php?t=124551


Temat: Godzina wychowawcza: Królowa Jadwiga i kulturalne zachowanie
Zamieszczam scenariusz, na kanwie którego odbyły się godziny wychowawcze w dniu święta szkoły.
Źródło: rodzinajadwigiwawelskiej.pl/forum/viewtopic.php?t=28


Temat: Reprezentacja

  Smolarek musi przeprosić

http://i.wp.pl/a/f/jpeg/18809/ebi_sm...i_470_280.jpeg



Leo Beenhakker ogłosi dziś oficjalnie powołania na mecze z Czechami i Słowacją w eliminacjach mistrzostw świata - czytamy w "Przeglądzie Sportowym".

Wczoraj przed południem selekcjoner przez kilka godzin naradzał się ze swoimi asystentami. Nic dziwnego, przecież te nominacje są dla niego bardzo ważne, bo zdecydują o przyszłości Holendra w Polsce. Tymczasem Beenhakker ma do rozstrzygnięcia poważne problemy natury moralnej - czeka go rozmowa wychowawcza z Euzebiuszem Smolarkiem.

W 24-osobowej kadrze sensacji nie będzie. Najważniejsze są dwie informacje. Po pierwsze - powrót banitów z Lwowa: Artura Boruca, Dariusza Dudki i Radosława Majewskiego. Po drugie - powołanie dla Łukasza Sosina.

Bez wątpienia trener kadry ma poważny kłopot ze Smolarkiem. Z jednej strony chciałby w jakiś sposób ukarać swojego dotychczasowego asa, z drugiej nie chce podcinać gałęzi, na której siedzi. Zdaje sobie sprawę, że w meczach reprezentacji Ebi rzadko zawodzi.

Beenhakker wciąż ma napastnikowi Boltonu za złe jego gest w meczu z San Marino, kiedy to pokazywał palcami młynek, co w slangu piłkarskim oznacza prośbę o zmianę. Jedni odebrali to jako drwinę w stylu: "no, teraz mnie zmień", będącą efektem tego, że wcześniejsze spotkanie eliminacji ze Słowenią Smolarek zaczął na ławce rezerwowych. Ojciec piłkarza, Włodzimierz, podkreśla, że wie, co syn miał na myśli, ale za nic w świecie nie zdradzi. Może... zmianę selekcjonera?

Beenhakker już w weekend, goszcząc w stacji Canal Plus Sport, zapowiadał, że sprawy tak nie zostawi, nawet powoła Lebiego. Ostatecznie napastnik dostanie dziś nominację, ale to nie koniec sprawy. Dowiedzieliśmy się, że podczas zgrupowania przed październikowymi spotkaniami kwalifikacyjnymi do MŚ piłkarz ma przeprosić trenera. Kiedyś taki scenariusz przerabiał Mariusz Lewandowski. Zawodnik Szachtara Donieck wściekł się na Beenhakkera, gdy ten zmienił go w meczu z Kazachstanem przed dwoma laty. Potem jednak ochłonął, przyznał, że źle się zachował i wrócił do łask, stając się gwiazdą reprezentacji. Jeśli więc Smolarek nie ukorzy się, może nawet zostać… odesłany ze zgrupowania do domu.
Źródło: forum.sat-box.pl/showthread.php?t=2369


Temat: Mordują z okrucieństwem niczym wyrachowani zwyrodnialcy, a mają zaledwie po kilkanaście lat. Dlaczgo?
"Główki kociaków pękały od jednego uderzenia siekiery. Gdy ojczym nie trafiał w łepek, z miażdżonych ciał wydobywał się przeraźliwy pisk. To go wkurzało, walił w furii, ale metodycznie. Po kolei... sześć kotków... Pięcioletnia Ania widziała to i nic nie mogła zrobić. Pijany tata zawsze zamieniał się w potwora- nieraz widziała posiniaczona matkę i krew na podłodze, ale wtedy, gdy wykończył ostatniego kociaka, dziewczynka zawyła i natychmiast dostała pięścią w twarz. Ojczymowi najwyraźniej nie podobał się jej krzyk. 10 lat później scenariusz wydarzeń był podobny, tyle że to Anka trzymała siekierę. Zabiła chłopaka. Dlaczego. Bo jej sie nie spodobał.

Anna- siekiera
Gdy Jarek dostał obuchem po raz pierwszy, głośna muzyka zagłuszała jego krzyk. Przy trzecim uderzeniu już nie żył, Anka jednak nie przestawała. Kilka godzin wcześniej, na dyskotece w jednym z miasteczek woj. wielkopolskiego, Jarek poznał Irenę(14 lat) i jej o rok starszą siostrę, Anię. Wypili kilka piw. W tańcu Jarek dostawiał się do Ireny. Anka obserwowała go kątem oka. Próbował pocałować Irenę, ręce zawędrowały na jej biodra- nic takiego, dyskotekowe rwanie. Ale to nie spodobało sie Ance. "Zabiję go"- pomyślała. Na zapleczu klubu znalazła siekerę i łom. Wywabiła chłopaka na plac z tyłu dyskoteki. Tam przez kilka minut uderzała obuchem w głowe Jarka. Następnego dnia nagłówki bulwarówek krzyczały: "Zwyrodniała nastolatka!", "Ochydny mord!", ale nikt nie zadał pytania: dlaczego to się stało? Ania trafiła do zakładu poprawczego w Falenicy. Dziś opowiada o zabójstwie bez cienia emocji. Dyrektor Schroniska dla Nieletnich i Zakładu Poprawczego w Falenicy, mgr Romuald Sadowski, wspomina pierwsze wrażenie, jakie zrobiła na nim ta historia. "Pomyślałem o Ance: diabeł wcielony!"- mówi. Dziewczyna chciała wytatuować sobie na ramieniu zdanie: "Litość jest zbrodnią", ale nie miała pieniędzy(...).

Agata- nożyczki
Z zimną krwią zakuła staruszkę. Od ilu pchnięć może zginąć człowiek? Trzech? Dziesięciu? Jeśli trafi się w tętnicę, wystarczy jedno. Agata napad zaplanowała precyzyjnie. Wiedziała kiedy staruszka będzie sama w domu, wzięła nożyczki krawieckie. Dźgała kilkadziesiąt razy. Krew była wszędzie: na twarzy Agaty, na podłodze, na suficie. Nie zabrała ani biżuterii, ani pieniędzy z szuflady. Wyrzuciła narzędzia zbrodni do śmieci. Ten mord był jak sen. Agata pochodzi z wioski pod Łodzią. Dorastała w biedzie, bez ojca. Wiecznie zapracowana matka bratu powierzyła opiekę nad córką. Ten miał jedną metodę wychowawczą: bił, póki maluch nie uchichł(...).

Arek, Piotrek, Damian- szalik, poduszka, zapałki
Arek od dawna toczył wojnę z matką. Miał 15 lat i już był hazardzistą. Wynosił z domu biżuterię, wszytko przepuszczał na automatach. Kiedy po raz kolejny wynosił jej pierścionek, zagroziła, że wezwie policję. "Wkur... się ostro"- chłopak opowiada o zbrodni beznamiętnym głosem. -Szalikiem przydusiłem tę szmatę. Gdy zobaczyłem, że wciąż zyje, doprawiłem kolanem. Ciało zaciągnąłem do szafy. Potem pojechałem do babci na kolację. Obejrzeliśmy wiadomości i położyłem się spać". Piotrkowi (11 lat) starsi bracia dla żartu powiedzieli: "Ta stara- wskazali mu na własną babcię - nie powinna żyć. Uduś ją!". Piotrek położył babci poduszkę na twarzy i cisnął, aż przestała oddychać. Kiedy zeznawał w sądzie, na pytanie co stało się z jego babcią, odpowiadał: "Nic. Najpierw zrobiła się blada, a potem sztywna". 8-letni Damian podpalił kolegę. Patrzył jak rówieśnik kona w męczarniach. Na pytanie, dlaczego to zrobił, odpowiedział: "Żeby zobaczyć, jak pali się człowiek".


Historie, które przepisłam z pewnej gazety. Prawdziwe historie. Dla mnie jest to wstrząsające. A Wy? Co myślicie o tych dzieciakach? Która z tych histori jest Waszym zdaniem najbrutalniejsza?
Źródło: zgromadzenie.nightwood.net/showthread.php?t=2870